sobie w łóżeczku i się kuruję ;-) Jednak poszłam w poniedziałek do lekarza i okazało się , że mam zapalenie oskrzeli. Takie to podstępne choróbsko... Ale żeby tak tylko leżing i nic nie robing ? Nieee to nie ja ;-) Ręce zdrowe więc czymś je zająć trzeba ... dokończyłam szydełkowe ponczo, do którego wykorzystałam resztkowe kłębuszki. Fotki na ludziu na razie NIET - wyglądam bardzo niewyjściowo,
Myślę, że w chłodne wiosenne poranki do dżinsów będzie jak znalazł a i nawet w pracy można je na ramiona zarzucić.
Kolorowanki też były w użyciu - tym razem spróbowałam rysowania długopisami żelowymi z brokatem. Efekt błyszczenia się rysunku baardzo mi się podoba - troszkę sroczka jestem nic na to nie poradzę ;-)
A poniżej efekt na matowo
Teraz leżąc w łóżku popijam gorącą herbatkę brzoskwiniowa, laptop na kolanach - zaraz odpalę kolejny odcinek Poldarka a w dłoniach szydełko i włóczka. To się nazywa chorowanie prawda ? Żeby jeszcze tylko ten okrutny katar i kaszel mnie opuścił...
Pozdrawiam i buziaki przesyłam ;-)